2017/02/27

bez ładu i składu

Człowiek ze mnie taki, który mówi wszystkim w koło by się nie denerwowali bo to przecież szkoda nerwów, ale z kolei jak idzie o mnie samą, o egzaminy poprawkowe, to potrafiłam nie spać całą noc bo byłam zajęta tworzeniem scenariuszy jak bardzo jutro mi nie pójdzie. Ustny to był egzamin poprawkowy, a kiedy tak siedziałam na kanapie zestresowana i jąkałam, próbując ułożyć w głowie dalszą część wypowiedzi, padło pytanie od szanownego pana (przyszłego promotora) czy się denerwuję. Ależ skądże, trzęsie mną tak ze śmiechu. Koniec końców się udało, i jak wyszłam to nikt nie wierzył mi, że dostałam cztery. Ja do tej pory nie wierzę nawet wtedy, kiedy patrzę na ocenie w USOSie. 

Mając tak iwspaniały telefon jak mój, okazuje się, że pamięć nie sługa i od czasu do czasu trzeba się czego pozbyć, jeśli nadal się chce tworzyć miliony selfików. Przejrzałam zdjęcia, co głupsze usunęłam, pora na aplikacje. I oto taką jedną znalazłam, którą w zasadzie mogłabym odinstalować bo się obejdę bez niej… ale nie, stop, w tym momencie mózg trafia na jakieś pseudofale, zaczyna wymyślać sobie różne rzeczy i scenariusze, i oto ten mózg wymyślił właśnie, że nie, nie odinstalujesz tego człowieku, bo przecież Ten od Kota może napisać, i w sumie tylko przez to się kontaktowaliście! To nic człowieku durny, że ty nie chcesz raczej żeby do ciebie pisał, i ze on raczej już nie napisze boś obraziła jego dumę męską, ale na wszelki wypadek……… Na wszelki wypadek to ja się stuknę czymś mocniej w głowę, co nie.

Zanim się jednak stuknę, a już coraz więcej ku temu powodów, chciałam powiedzieć o tym jak bardzo się zawiodłam. Płytę kupiłam, pewnego zespołu, którą polubiłam a później dowiedziałam się czegoś o panu śpiewającym, co mnie zezłościło i sprawiło, że nigdy tej płyty nie przesłucham bez szukania dziury w całym. Oto bowiem okazuje się, że nic nie trwa wiecznie, miłość to nie pluszowy miś, a w zasadzie w tym momencie to nic, bo komuś odbiła szajba (raptem po dwunastu latach) i ja nie wiem co o tym myśleć. Znaczy wiem, bo jutro idę kupić bilet na koncert ale please, don’t judge me. 

W pierwotnym zamyśle konsumeryzm miał być blogiem zamkniętym, jednak po rozesłaniu wielu zaproszeń, po fatygowaniu Was wszystkich, doszłam do wniosku że to jednak nie moja bajka. Przepraszam bardzo i witam serdecznie nowoprzybyłych! A jakby o adres ktoś pytał, to blog powstał w czasie nauki na poprawkę...... także tego.


2017/02/24

netflix&chill

Koniec sesji!, wrzasnęła uradowana Ola dopiero po chwili zdając sobie sprawę z tego, że co prawda ostatnia poprawka za nią i w końcu może pełnoprawnie cieszyć się feriami, ale te trwają… dwa dni bo od poniedziałku z powrotem na uczelnię. WHOOP WHOOP. 

Pocieszeniem wydaje się być jedynie fakt, że w nowym planie mniej przedmiotów, w związku z czym mniej zajęć, aczkolwiek planu jeszcze nie zrozumiałam, więc nie wiem co o nim sądzę.

Nadal jestem w osłupieniu po rejestracji na te zajęcia, bo we wrześniu w ciągu dziesięciu minut USOS zdążył się dwukrotnie wyłączyć, zablokować, odmówić posłuszeństwa; ja zdążyłam się wówczas zapisać na jeden angielski (do złej grupy), z którego się wypisałam i pospiesznie zapisałam do drugiego (udało się), i to była batalia którą się pamięta. A teraz? 8:03 i w sumie po fakcie. Promotor wybrany. Grupa ćwiczeniowa wybrana. I nawet wykłady też. W ciągu niespełna 10 minut. Później nastąpiła pustka, bo przecież cały dzień był podporządkowany zapisom. Czy coś.



To chyba tyle jeśli chodzi o to, co się u mnie ostatnio dzieje. Miałam dwa tygodnie ferii, więc uczyłam się na poprawki, umierałam ze strachu i tym podobne. W międzyczasie nabyłam Netflixa, którego zasoby przejrzawszy moja siostra stwierdziła, że teraz to już w ogóle z domu nie wyjdę (co jakoś mnie nie smuci), aczkolwiek rozczarowałam ją: zamierzam ludowi się pokazywać.  Raz na jakiś czas.

W planach na następne miesiące głównie koncerty, Tom Odell, panowie moi drodzy hepisadzi i Harry Potter tuż przed wielkanocą. W tym wszystkim jestem skłonna zauważyć, że ja chyba nie mam czasu na studiowanie, tym bardziej na pisanie magisterki. No ale już chyba bliżej niż dalej więc nie ma co dawać do tyłu. Chyba.

Co tam u Was? ;) 

Z dobroci serca dodaję i uprzedzam: nie wpisujcie w Google hasła "netflix and chill" i co gorsza - nie wchodźcie w grafikę. Byłam, widziałam, żałuję.