2017/11/18

kolejny notes do kolekcji

Wiesz co, kupiłam sobie notes. Milionowy, do kolekcji, boję się, że taki, w którym nie będę pisała, bo przecież jest do tego za piękny. Kupiłam go, bo potrzebowałam zająć czymś głowę, a przecież nic nie polepsza kobiecego nastroju jak zakupy. Chodząc po Tigerze miałam nieco inne odczucia, ale to jest teraz najmniej ważne.

Zająć głowę dlatego, że po raz pierwszy w życiu zostałam wystawiona.

Niby przez pracę, niby to rozumiem, niby to nie koniec świata.

Tyle, że w głowie mam rozpierduchę, w sercu wojnę, a w oczach niemal łzy ilekroć sobie pomyślę, że zrobiłam coś do kawy (całkiem dobrego), umalowałam się, ubrałam, byłam gotowa do wyjścia a jedyne, co dostałam to czy bardzo będę zła.

No raczej.


Ładny notes rekompensuje trochę bólu, cierpliwość po raz kolejny zostaje wystawiona na próbę, a ja, cóż, liczę, że to rzeczywiście ta praca. Co nie.