15.03.2017

najbardziej lubię zapach...

Humor mój ostatnio wiele do życzenia pozostawia. Z jednej strony chichrać mi się chce, kiedy schowana za ekranem uczelnianego komputera siedzę na swoim laptopie i zamiast słuchać pana doktora to oglądam psie sucharki, chwile później wracam do mieszkania, zrzucam kurtkę, szalik, te buty wiosenne które jakiejś lekkości dodają, wchodzę do pokoju, łóżko niepościelone, bo przecież rano się nie chciało, to się kładę i tak mija pół dnia. 

Nowy semestr zupełnie i totalnie mnie sobą przygniata, czy to przez to, że z sesją męczyłam się prawie dwa miesiące, że miałam dość, że myślałam sobie „zachciało się to się ma”, bo przecież sama wybrałam uczelnię taką a nie inną, wobec czego nie mogłam nikogo obwiniać – oprócz siebie samej. Nowy semestr się zaczął, miało być mniej zajęć, ale przyszła magisterka i powiadam Wam, że za każdym razem moje wybory odnośnie promotora są po prostu śmiechu warte. Siedzę w tematach, główkuje i wymyślam a promotor nadal ma w głębokim poważaniu. Bo wszystko jest marketingiem, wszystko jest mediami, a ja proszę pana studiuję nic innego jak media, więc nie widzę problemu. 

Przyszły tydzień maluje się pod kątem koncertowym: Tom Odell, gdzie podbijam Warszawę, niby na dwa dni tylko ale zawsze coś, później happysad, gdzie czuję iż rozpadnę się na milion kawałków bo przecież ta nowa płyta to jakiś sztos emocjonalny, i tego nie powinni robić, bo to boli, ale przecież pójdę, jak mogłabym nie iść, jak mi prawie bilety sprzed nosa sprzątnęli (nigdy nie leciałam tak szybko do empiku).

 Mleko i miód. musicie przeczytać. musicie. 

Siedzę więc i myślę, i oglądam seriale (Gilmore girls, planuję rewatch House of cards) i czytam i patrzę na kolejne książki, i przechadzam się rynkiem, czuję wiosnę, patrzę na kwiatki i tak jakoś jest spokojnie niespokojnie. I nie wiem co o tym myśleć.

Nie jestem jednak w myśleniu najlepsza, więc po prostu sobie jakoś będę istnieć. A jak przyjdzie słońce, ciepło, wiosna, dłuższe dni biorę się za coś, co muszę zdać, i tak właśnie będzie – powoli do celu. Jakie Wasze plany na wiosnę?

10 komentarzy:

  1. ta wiosna zdecydowanie się nie śpieszy do mnie:( U mnie ponuro, dziwnie...
    Koncerty-czekam na relacje;)
    https://sweetcruel.wordpress.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ja już buty wiosenne wyciągnęłam, kurtkę wiosenną zakupiłam, a wiosna się ociąga, pfffffffffff

      Usuń
  2. Plan na wiosnę jeden - chcę ją w końcu poczuć całą sobą! Nie mogę się doczekać!

    OdpowiedzUsuń
  3. czyżby powrót do prawka? ;) polecam - po siedmiu latach przerwy odkryłam, że to jednak proste i fajne i mi się podoba i nawet teoretycznie już jestem kierowcą, jeszcze tylko praktyka. nawet termin już mam, tylko nikt poza instruktorem tego nie wie :D
    więc taki mam plan na wiosnę też. a oprócz tego dowiedzieć się czego chcę od życia, od siebie i swoich facetów :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. wypadałoby w końcu; moja dużo młodsza siostra zdała w tym roku i mi to bardzo w ambicje poszło :D trzymam kciuki, jak zdasz to sie pochwal! :) ja własnie muszę się umówić na jazdy, bo trochę nie jeździłam, a teorię mam zdaną (bo teraz ważna chyba 10 lat) więc chociaż jeden kamień z serca :D
      facetów! liczba mnoga! mhmmhm! :D

      Usuń
  4. Powiem Ci, że mnie też coś przygniata i stawiam na to przesilenie wiosenne. :P Bo niby fajnie i ładnie za oknem, a jak się wyjdzie, to dostajesz zimnego liścia w twarz, który przypomina, że przecież jeszcze zima.
    A jakie mam plany? W sumie nie planuję nic na wiosnę. Co będzie to będzie. Byleby było ciepło. ^^

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. taaaaak. coś o tym niestety wiem. i moje gardło też. poproszę 18 stopni. już! :P
      otóż to. a czasem brak planu to najlepszy plan :D

      Usuń
  5. Ja też planuje zacząć oglądać House of Cards, ale nie wiem kiedy na to wszystko znajdę czas, póki co kończę ostatni (jak na razie) sezon Suits :D

    Powiem Ci jesli chodzi o humorki to chyba jest teraz taki głupi okres. Jak będzie w pełni wiosna to wszystko się ustabilizuje :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Zazdroszczę koncertów... Mi od dawna nie udało się na żaden wybrać.
    A plany na wiosnę? Żyć. ;)

    OdpowiedzUsuń